Top

Recenzje


Opinie widzów:

"To miała być pierwsza wyprawa mojego Synka do teatru. Wybraliśmy zatem spektakl, który pasował do jego wieku i potrzeb intelektualnych, odpowiedni również pod względem jego rozwoju emocjonalnego. Trafiliśmy idealnie J Teatr Bąbli jest stworzony dla takich szkrabów jak mój Dwulatek.

„Skąd się biorą kolory?” to pytanie, jakie możemy właśnie od takiego Bąbla usłyszeć i odpowiedź mogłaby niejednemu dorosłemu nastręczyć sporo problemów. Z pomocą w wyjaśnieniu tej arcyważnej i niezwykle ciekawej kwestii przychodzi Pani Ogrodniczka, która dociera do miejsc bliższych i dalszych, by zdybyć najpiękniejsze kolory, którymi chciałaby udekorować swój szary i nudny ogródek. Pomarańczowy, czerwony, zielony czy fioletowy – wszystkie się przydadzą, a zdobycie poszczególnych kolorów czegoś uczy i wymaga wielkiego zaangażowania bohaterki jak i w pewnym stopniu młodej publiczności. Każdy kolor sprezntowany jest Ogrodciczce przez przedmiot bądź miejsce właśnie z tej barwy znane,kolor pomarańczowy pochodzi zatem od Marchewki, która przy okazji dyskusji na temat koloru uczy Ogrodniczkę dobrych manier i dobrze znanych nam, dorosłym, czarodziejskich słów. Trochę szaleństwa i spontaniczności wprowadza Fafunia, czyli wesoła konewka, która porywa poszukującą kolorów dziewczynę aż w stronę słońca, by te podzieliło się barwą żółtą. Natomiast morskie fale użyczają koloru niebieskiego, ale najpierw proszą Ogrodniczkę, by ta pomogła im pozbyć się wyrzuconych przez ludzi do wody śmieci. Drobiazgiem niezwykle ważnym z perspektywy mojego Szkraba był fakt, że za każdym razem Ogrodniczka, otrzymując wymarzony kolor, powtarzała nazwy wszystkich barw i liczyła je  kilkakrotnie, powtarzanie ciągów wyrazowych warunkuje bowiem naukę mówienia u tak małych dzieci.

Pomysłowe było „wyczarowanie” barwy fioletowej z mydlanych baniek, które niewątpliwie zrobiły furrorę wśród znajdujących się na sali dzieci. Finał też bardzo podobał się małym widzom, worki z kolorami otrzymane przez Ogrodniczkę od marchewki, róż, lasu, morza, słoneczka czy mydlanych baniek, okazały się skrywać w swoim wnętrzu miękkie cegiełki danego koloru. Rozdane na sam koniec, były wstępem i pretekstem do radosnej zabawy dzieci wespół z aktorką. Po tym jak dzieci zbudowały wspólnie tęczę na znajdującym się na scenie stelażu, mogły tę misterną konstrukcję zburzyć z hukiem – co w wieku takich Maluszków jest chyba najlepszą zabawą ;) Następnie z cegiełek powstawały rozmaite konstrukcje. Dzieci mogły przenieść się w przestrzeń sceniczną i miały czas na swobodną zabawę. Dzieci mniej zainteresowane zabawą w grupie miały natomiast szansę bliżej przyjrzeć się wykorzystywanym w przedstawieniu rekwizytom, dotknąć je i pobawić się nimi.

Wspólnie z Synkiem oceniamy spektakl bardzo pozytywnie i stwierdzamy, że warto było przemierzyć deszczowy Wrocław i pokonać całą masę stromych schodów, by dotrzeć na przedstawienie: „Skąd się biorą kolory?”.To naprawdę niezwykle trafna propozycja teatralna dla najmłodszych, a zwłaszcza tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z teatrem." Mama Antosia lat 2